Jesienna depresja
Róźne barwy depresji
Jesienna depresja
Jesienna depresja to temat, który poruszył uczestników superwizji grupowej, w której jak co miesiąc biorę udział. I tu może tak przy okazji uzupełnię (bo wierzę, że to może wzbudzać ciekawość :), czym jest ta superwizja i po co ona jest … Najprościej mówiąc, to spotkanie dla psychoterapeuty, który ma możliwość podzielić się swoimi przemyśleniami na temat jednego z procesów terapeutycznych które prowadzi. Stanowi dla niego wsparcie, ale też ogromną korzyść dla pacjenta (pewność, że terapia prowadzona jest poprawnie). Jest to również sprawa „higieny pracy” dla samego psychoterapeuty, a z drugiej strony też jego obowiązek. Superwizja może być indywidualna, jako spotkanie terapeuty z superwizorem lub grupowa, gdzie superwizor spotyka się z kilkoma terapeutami. Wszystkich obowiązują zasady zachowania tajemnicy zawodowej.
I właśnie na listopadowej superwizji, pojawił się wątek obniżonego nastroju w związku jesienią jako porą roku, zwanej też depresją sezonową. Zwróciło to moją uwagę, bo ja akurat lubię jesień, szelest liści pod nogami, kasztany, barwy drzew, a szczególnie klonowych liści, które grabię na ogródku, wpatrując się w ich intensywną żółć...
Jakie pojawiły się przemyślenia na spotkaniu? Zrobię krótkie podsumowanie:
- Można mieć z jednej strony genetyczną taką podatność (w związku z allelami recesywnymi ss),
- można to wynieść z domu rodzinnego (jako narrację, że o tej porze roku jest beznadziejnie i nic się człowiekowi nie chce),
- można mieć własne trudne doświadczenia związane z tą porą roku czy miesiącem (jakieś przykre wydarzenie, rocznica),
- można również corocznie przeżywać stratę słońca, długiego dnia i różnych aktywności na powietrzu (jako osobniczą tendencję do narzekania na wszystko),
- można ….
Trzeba jednak sprawdzić czy jest to cykliczne, czyli czy mam tak zazwyczaj o tej porze roku, czy może dzieje się coś rzeczywiście niepokojącego: nie mogę spać, nie mogę jeść, nie mam apetytu, mam pesymistyczne myślenie, nic mnie nie cieszy … wtedy warto już zwrócić się o pomoc, żeby uzyskać diagnozę i wsparcie (może być terapeutyczne lub farmakologiczne).
Można też myśleć i czuć się pozytywnie o tej porze roku. Gdyż:
- można mieć genetyczne wzmocnienie (w związku z allelami dominującymi ll),
- można to wynieść z domu rodzinnego (jako narrację, że to taka piękna pora roku w której podziwia się kolory jesieni, liście w parku i chryzantemy),
- można mieć własne dobre doświadczenia związane z tą porą roku czy miesiącem (jakieś miłe wydarzenia, wspomnienia).,
- można również corocznie cieszyć się z krótszych dni i okazji do odpoczynku, zanurzenia się w fotel i książkę z kubkiem gorącej czekolady (jako osobnicza tendencję do optymistycznego spojrzenia na wszystko),
- można ….
Jeśli oceniasz, że podlegasz depresji jesiennej, tak co rok już od wielu lat, to pomyśl, czy chcesz sobie pomóc przetrwać ten czas. Na pewno możesz się do niego lepiej przygotować. Możesz popracować nad swoimi myślami i nastawieniem. Być może nad wprowadzeniem nowych zwyczajów na „oswojenie nastroju jesiennego”. Sposobów jest wiele (Internet pęka w podpowiedziach, suplementach i gadżetach typu lusterka które uzupełniają światło dzienne). Można też kupić jak choćby mały jesienny kwiatuszek do domu 😊
Można ponadto tworzyć / kreować / wykorzystywać nowe sytuacje i wydarzenia - ogólnie przyjemne jesienne doświadczenia ** (miejsca, wydarzenia, okoliczności, spotkania). Wtedy powstają połączenia neuronalne, które bardzo wspierają Twoją pracę mózgu. Pamiętaj, że Twój mózg jest plastyczny przez całe życie, warto w niego inwestować. Warto tworzyć nowe okazje dla poznawania siebie i świata, bo jest to szalenie pomocne dla Twojego życia psychicznego. To taka higiena życia i dobrych praktyk** 😊
A ja odsyłam Cię teraz na moją drugą stronę https://psycholog-sosnowiec.com/polecam/post/bajka-o-jesieni Bajka o jesieni - gdzie przeczytasz o również o jesieni ale w nieco innej formie. _